Rzadko definiujemy się poprzez nasze playlisty. Nie poznajesz kogoś na imprezie i nie musisz od razu wiedzieć, czy to Team Rock, czy Team Jazz, aby określić jego wartość. Ta ścisła bariera plemienna zniknęła. Jednak przez dziesięciolecia gusta muzyczne były Twoją towarzyską wizytówką.

Weźmy koniec lat 70. W powietrzu było gęsto od gorącej debaty pomiędzy rockiem a dyskoteką. Nie chodziło tylko o dźwięk; była to kwestia tożsamości. W ciągu ostatnich 50 lat każda dominująca fala wywołała przeciwfalę. Grunge z lat 90. nie pojawił się w próżni; była to bezpośrednia, wściekła reakcja na ekscesy pełne brokatu glam rocka z lat 80. Niektóre style są odporne. Rock, hip-hop, R&B i reggae mają korzenie sięgające głęboko w fundamenty kultury. Oni nigdzie nie idą. Ale inni? Błyskają jasno i szybko znikają. Oto 12 gatunków muzycznych, które w zasadzie wymarły w ciągu ostatnich pięciu dekad.

12. Glammetalowy

Glam metal był głośny, błyszczący i w dużej mierze definiowany przez to, co widziałeś, a nie to, co słyszałeś. Wyobraź sobie bouffants wystarczająco wysokie, aby przeciwstawić się grawitacji, makijaż cięższy niż drag queen i ubrania, które wołają o uwagę. W epoce post-MTV obraz często przyćmiewał treść. Janla była w centrum uwagi przez krótki czas: paliła się jasno od około 1983 do 1990 roku, zanim zgasła.

Jako podgatunek heavy metalu zapożyczył estetykę glam rocka z lat 70., ale połączył ją z motywami inspirowanymi popem i chwytliwymi gitarowymi riffami. Był to metal przeznaczony na rynek masowy. Jednak początek lat 90. przyniósł zmianę kulturową. Nirvana i Pearl Jam nie tylko wydawały albumy; wynieśli na pierwszy plan grunge i rock alternatywny. Kontrkultura domagała się autentyczności zamiast sztuczności. Ekscesy glam metalu nagle wydały mu się tanie.

Twarzami tej epoki były takie zespoły jak Poison, Skid Row, Cinderella czy Warrant. Niektórym z nich udało się przetrwać dekadę, porzucając makijaż i przyjmując ostrzejsze, surowsze brzmienie. W połowie pierwszej dekady XXI wieku nastąpił krótki renesans, a zespoły takie jak The Darkness i Steel Panther przez kilka lat odnosiły sukcesy dzięki nowościom, ale oryginalna fala już dawno wymarła.

11. Dyskoteka

Disco nie zaczęło być zjawiskiem mainstreamowym. Powstał na początku lat 70. XX wieku w miejskich klubach nocnych, zwłaszcza wśród społeczności czarnej, latynoskiej i LGBTQ+. Jednak w połowie lat 70. przejęła wszystko. Na falach radiowych zdominowali tacy wykonawcy jak Donna Summer, Chic i Gloria Gaynor. Kluby były pełne tancerzy wykonujących Bump and Hustle. Latem 1979 roku wydawało się, że dyskoteka nigdy się nie skończy. Ścieżka dźwiękowa zespołu Bee Gees „Saturday Night Fever” właśnie zdobyła nagrodę Grammy w kategorii Album Roku.

Stacje radiowe w Ameryce Północnej zaczęły przechodzić na format all-disco. Chcieli zarabiać na modzie, często kosztem rock and rolla. Ta monopolizacja czasu antenowego wywołała reakcję.

W Chicago DJ Steve Dahl dostrzegł okazję do zemsty. Zorganizował wydarzenie w Comiskey Park pod nazwą „Disco Bust”. Fani mogli wejść za 1 dolara, jeśli przynieśli płytę disco do zniszczenia. Frekwencja była ogromna. Po tym jak White Sox przegrali doubleheader, na trawie na boisku wysadzono w powietrze skrzynię pełną płyt disco. Fragmenty rozsypały się po tłumie. To był spektakl, symboliczne spalenie gatunku. To szeroko nagłośnione wydarzenie zapoczątkowało koniec dominacji disco w mainstreamie.

10. Grunge

Grunge to coś więcej niż tylko muzyka. To była subkultura. Pojawił się pod koniec lat 80. i na początku 90. na północno-zachodnim wybrzeżu Pacyfiku, szczególnie w Seattle, jako bezpośrednia reakcja na ekscesy glam rocka poprzedniej dekady. Pionierami tego brzmienia byli Nirvana, Pearl Jam, Alice in Chains i Soundgarden. Łączył szybkie tempo i mocne akordy punk rocka z ciężkością metalu.

Charakterystyczne brzmienie lat 90. zawierało zniekształcone gitary elektryczne i wokale, które niektórzy krytycy nazywali „paskudnymi”. To było surowe. Teksty były mroczne i pełne niepokoju, dając pokoleniu ujście dla rozczarowania społeczeństwem. Szybko stało się to mainstreamem, a w całej Ameryce zaczęły pojawiać się nowe zespoły próbujące odtworzyć brzmienie Seattle.

Potem przyszedł rok 1994. Śmierć Kurta Cobaina zdewastowała ruch. Bez swojej głównej postaci grunge nie mógłby się odrodzić. Rozpoczął się jego powolny, nieunikniony upadek. Zespoły takie jak Pearl Jam i Soundgarden przetrwały dłużej, ewoluując swoje brzmienie i wizerunek, ale era minęła. Po niedawnej śmierci Chrisa Cornella z Soundgarden Eddie Vedder pozostaje jedynym żyjącym frontmanem tej konkretnej sceny w Seattle. Gatunek w zasadzie zanikł.

9. Pop-punk

Pop punk to coś, co powstaje, gdy weźmiesz szybkie tempa i akordy mocy tradycyjnego punka i wstrzykniesz im popowe melodie, style wokalne i refreny. Termin ten trudno jest przypisać konkretnej dacie powstania, ale punk rock inspirowany popem istnieje od połowy do końca lat 70. XX wieku, kiedy to zespoły takie jak Ramones położyły podwaliny.

Gatunek ten wszedł do mainstreamu w połowie lat 90-tych. Green Day i The Offspring przebili się, sprzedając miliony płyt i dominując w radiu i telewizji. Sprawili, że punk stał się akceptowalny dla nastolatków z przedmieść. Pod koniec lat 90. zespoły takie jak Blink-182 i Sum 41 tworzyły hymny imprezowe. Przyjęli wesoły, wyluzowany wizerunek. Stanowiło to wyraźny kontrast w stosunku do zbyt melancholijnego i poważnego brzmienia, jakie przyjęło wiele wcześniejszych zespołów punkowych.

Jednak w połowie 2000 roku mainstreamowy sukces pop-punka zaczął słabnąć. Ostatecznie został wyparty przez rosnącą popularność emo rocka. Dla tych, którzy dorastali w latach 90., pop punk był ścieżką dźwiękową ich młodości. Pozostaje ważną częścią ich wspomnień, ale jako gatunek aktualny, dominujący? To w dużej mierze relikt przeszłości.

8. Britpop

Britpop był ruchem muzycznym i kulturalnym z siedzibą w Wielkiej Brytanii. Stworzył jaśniejszy, bardziej chwytliwy rock alternatywny, stanowiący bezpośredni kontrapunkt dla ostrzejszej, mroczniejszej muzyki wydobywającej się z amerykańskiej sceny grunge. Gatunek ten stał się popularny w połowie lat 90. i był mocno skoncentrowany na „brytyjskości”.

„Wielka Czwórka” ruchu składała się z Oasis, Blur, Suede i Pulp. Zespoły te czerpały inspirację z muzyki rockowej Anglii lat 60. XX wieku, łącząc ją z trendami rocka alternatywnego, aby stworzyć unikalne brzmienie, które zyskało popularność na całym świecie. To był moment kulturalny, nie tylko muzyczny.

Ale jego żywotność była krótka. Większość historyków uważa, że ​​szczyt gatunku przypadł na lata 1993–1997. Lata 1994–1995 osiągnęły szczyt w bitwie list przebojów pomiędzy Blur i Oasis, nazwanej „Bitwą o Britpop”. To był złoty czas dla mediów. Oasis nadal odnosiła sukcesy pod koniec lat 90., jednak spowolniły je wewnętrzne konflikty. Konflikty wewnętrzne pomiędzy braćmi Liamem i Noelem Gallagherami osłabiły dynamikę zespołu. Do 2000 roku gatunek ten był praktycznie martwy. Dyskusja kulturalna poszła dalej.

Eksplozja nu-metalu i jej konsekwencje

Nu metal nie tylko się pojawił; trafił do głównego nurtu niczym pociąg towarowy pod koniec lat 90. Zespoły takie jak Korn, Limp Bizkit i Kid Rock uczyniły ze sprzedaży wielokrotnych platyn standardową miarą sukcesu. Nie można mówić o tej epoce, nie wspominając o producencie Rossie Robinsonie. To on wyprowadził ten gatunek z piwnicznych klubów i utorował mu drogę w radiu. Dźwięk? Chaotyczna mieszanina. Łączył alternatywny rock, rap, funk i punk z heavy metalem. Dodaj do blendera Rage Against the Machine i Crazy Town. Rezultatem były agresywne teksty, celowo grane przestrojone gitary i bas tak napompowany, że wibrował w klatce piersiowej. Ta muzyka przemawiała bezpośrednio do młodych ludzi, pełnych niepokoju i poczucia niezrozumienia.

Na początku XXI wieku gatunek ten nadal sprzedawał się w milionach egzemplarzy. Papa Roach, Staind i P.O.D. utrzymał tę dynamikę. Ale szczyt nastąpił w 2000 roku wraz z wydaniem albumu Linkin Park Hybrid Theory. Płyta ta otrzymała status diamentu. Kontynuował falę grunge’u z lat 90., dominując w MTV i radiu. Potem, równie szybko jak eksplodował, zaczął blaknąć. Dlaczego? Nadmiar. Rynek był przesycony. Zbyt wiele zespołów próbowało skopiować tę formułę. Nowość się wyczerpała. Gniew stał się towarem, a kultura poszła dalej.

Trwałe echa brytyjskiego garażu

Garaż brytyjski, w skrócie UKG, powstał w Anglii na początku lat 90-tych. To muzyka elektroniczna, ale to coś więcej niż tylko muzyka. To jest podstawa. Ponad 20 lat później jego DNA jest nadal obecne w systemie. Dźwięk zawierał linie subbasu, wokale w stylu reggae, szpiegowskie backs (odwracanie płyty do tyłu) i odwróconą perkusję. Nie pozostał odizolowany. Ewoluował w kierunku 2-step, bassline, grime i ostatecznie dubstep. Inspirację czerpali z niego artyści tacy jak Dizzee Rascal, Burial, Wiley i The Streets. W ich pracy słychać jego ducha.

Nawet teraz jego wpływy można znaleźć w podziemiu. Nowsi artyści, tacy jak SBTKRT, Jacques Greene, Disclosure i CRST, składają hołd tym korzeniom. Ale był też renesans. Pirackie radio przywróciło to ludziom. Kurupt FM nadawany z Brentford w zachodnim Londynie z MC Grindahem i DJ Beats. Zadawali „poetyckie ciosy w szczękę”. To było surowe. To było lokalne. Podtrzymywało ducha, gdy listy przebojów ignorowały ten gatunek. Gatunek nie umarł. Po prostu zmienił kształt.

Cykl boysbandów

Trudno zdefiniować boysband. To grupa wokalna składająca się z młodych mężczyzn, zazwyczaj nastolatków lub chłopaków po dwudziestce. Termin pochodzi z połowy lat 60. XX wieku wraz z The Jackson 5. Późniejsze grupy R&B, takie jak New Edition i Boyz II Men, rozszerzyły definicję. Ale kiedy mówisz boysband, większość ludzi myśli o Backstreet Boys, *NSYNC i One Direction. Gatunek ma trzy odrębne fale. Lata 60. Lata 90. i początek XXI wieku. Początek 2010 roku.

W latach 90. i 00. punkt ciężkości uległ zmianie. Taniec i wygląd stały się ważniejsze niż talent wokalny. Produkt został rozcieńczony. Krytycy go nie szanowali. Fani nadal to konsumowali. Zdominował listy przebojów Billboardu. Potem pojawiło się One Direction. Przyjęli formułę i zaktualizowali ją dla nowej generacji. Teraz, gdy zerwali, pytanie wisi w powietrzu. Czy to koniec boysbandów? A może po prostu przerwa? Być może widzieliśmy już ostatniego z nich. A może po prostu czekamy na uderzenie kolejnej fali.

Nadmorski szyk

Jack Johnson i Donovan Frankenreiter spopularyzowali pewien klimat. Byli surferzy opowiadają o plaży w radiu. Ten akustyczny rock osiągnął szczyt w 2005 roku. Album Johnsona In Between Dreams zajął drugie miejsce na liście Billboard Top 200. Stał się ścieżką dźwiękową dla każdego, kto marzył o północnym wybrzeżu Oahu na Hawajach. Muzyka była prosta. Gitary akustyczne. Miękki wokal. Uproszczone podejście w epoce nadprodukcji popu.

Słuchacze chcieli czegoś spokojnego. Coś prawdziwego. Ale trendy nie trwają wiecznie. Gatunek nadmorskiego stylu życia zanikł. Sprzedaż albumów kluczowych artystów spadła. Muzyka akustyczna nie zniknęła. Po prostu przestała być głównym wydarzeniem. Głód prostoty nadal istnieje, ale rynek przeszedł do kolejnej błyszczącej rzeczy. Johnson nadal koncertuje. Frankenreiter nadal wydaje muzykę. Ale moment kulturowy minął. Przypływ ustąpił.

Powstanie i upadek dubstepu

Dubstep pojawił się w Londynie na początku 2010 roku, chociaż jego korzenie sięgają 1998 roku. Zaczęło się od stron b do 2-stopniowych singli garażowych. Ciemniejsze dźwięki. Eksperymentalny. Mniej wokalu, więcej atmosfery. Inspirację czerpał z dub reggae i dżungli. Włączał elementy breakbeatu i bębna i basu do brytyjskiej estetyki dwuetapowej. Styl jest instrumentalny. Opiera się na rytmach półkrokowych. Najważniejszy jest bas i perkusja.

Przepłynął Atlantyk w 2010 roku. Skrillex zmienił zasady gry. Jego minialbum „Scary Monsters and Nice Sprites” zajął trzecie miejsce na amerykańskiej liście Top 100 Dance Billboard. To wydanie dało początek północnoamerykańskiemu ruchowi brostep. Był agresywny. Był głośny. Zdefiniował kilka lat festiwali i klubów. Ale teraz, w 2018 r., „wub wub” zniknął. Nie usłyszysz go w radiu. Nie widać go na głównej scenie. Era się kończy. Bas stał się cichszy. Gatunek ten może odchodzić w przeszłość. Pozostaje nam echo.

Bańka Ska pęka

Korzenie gatunku sięgają końca lat pięćdziesiątych na Jamajce. Ska stała się prekursorką rocksteady i reggae. Ale odrodzenie trzeciej fali ska? Było to wyraźnie zjawisko północnoamerykańskie. Sukces komercyjny osiągnął w połowie lat 90-tych. Na początku „Bez wątpienia” było „Mniej niż Jake”, „Reel Big Fish”.

Ten dźwięk nie był tylko nostalgią. Oczywiście niektóre zespoły trzymały się tradycyjnego klimatu lat 60. Większość tego nie robi. Całość skupiała się na dominujących riffach gitarowych i sekcjach grających na instrumentach dętych. Pierwszym zespołem, który przełamał tę barierę, był Rancid. The Mighty Mighty Bosstones byli ogromną grupą na scenie wczesnych lat 90-tych. Prawie złapali komercyjną falę, ale przegapili ogromny sukces, jaki czekał No Doubt i Sublime.

Do 1996 roku trzecia fala ska była jednym z najpopularniejszych stylów muzyki alternatywnej w Ameryce Północnej. Była wszędzie. Następnie, podobnie jak większość trendów na tej liście, wyblakło. W 2000 roku zabawa się skończyła.

Dlaczego gangsta rap stracił moc

W latach 90-tych dominował gangsta rap. NWA spopularyzował to. Raperzy z Zachodniego Wybrzeża, tacy jak Snoop Dogg, Ice Cube, Tupac i Dr. Dre, rozpoczęli karierę w tym gatunku. Teksty poruszały tematy przemocy, życia gangów, przestępczości, mizoginii i homofobii. To było surowe. To było prawdziwe. W połowie 2000 roku stało się to przestarzałe.

Nowe tysiąclecie przyniosło inny dźwięk. Kaczor. Kanye Westa. Eminem. Artyści ci zastąpili starą gwardię.

Spójrz na Compton w Kalifornii. Najpopularniejszą postacią z Compton nie jest już Ice Cube, Dr. Dre czy The Game. To jest Kendrick Lamar. Compton nie jest już tak niebezpieczną strefą w centrum miasta, jak przedstawiano ją w rapie z lat 90. Poziom przemocy w Ameryce spadł. Kultura się zmieniła.

Brzmienie lat 90. przekształciło się w hymny imprezowe pierwszej dekady XXI wieku. Rymy o samochodach, pieniądzach, narkotykach i kobietach przejęły kontrolę. Obecnie istnieje wiele utworów, które mają wspólne motywy gangsta rapu z lat 90. Gatunek wymarł. Stało się to formą nostalgii dla fanów hip-hopu.

Dźwięki lat 90. przekształciły się w imprezowe hymny lat 2000. i rymowanki o samochodach, pieniądzach, narkotykach i kobietach.

Czy agresja minęła? Nie. Jest po prostu inaczej zapakowany. Szczególny gatunek gangsta rapu, który zdefiniował całą dekadę, jest teraz reliktem. Styl. Nastrój. Nie przez ruch.

Sekcja dęta przestała grać. Gangsta raperzy przestali rapować o swojej okolicy. Fani nie przestawali się ruszać. Muzyka po prostu podążała za nimi.

попередня статтяLouis S.K.: Upadek, spowiedź i powrót poprzez stand-up
наступна статтяNajlepsze filmy i seriale telewizyjne Haluka Bilginera: Pełna lista z ocenami IMDb