Na początku był to ledwo zauważalny, cienki promień światła. Następnie szybko rosła, stając się czerwoną planetą. A potem znowu zniknął w ciemności.
Dokładnie tak Mars wyglądał przed kamerami należącej do NASA sondy kosmicznej Psyche w maju ubiegłego roku. Nowy timelapse skompilowany ze zdjęć wykonanych w tym miesiącu pokazuje sondę w akcji, dzierżącą planetę jak gigantyczną procę.
Mars dał Psyche więcej niż tylko piękne widoki. Dał jej impuls. Konkretnie przyspieszenie o 1000 mil na godzinę (około 1600 km/h).
Manewr grawitacyjny wykonany 15 maja, kiedy statek znajdował się w odległości około 4600 km od powierzchni, skorygował prędkość i trajektorię Psyche. To przygotowało grunt pod główne wydarzenie – spotkanie z asteroidą Psyche. To bogate w żelazo ciało niebieskie w pasie asteroid, do którego urządzenie powinno dotrzeć w 2029.
„Ten manewr grawitacyjny był przygotowywany latami… Psyche minęła Marsa dokładnie po takiej trajektorii, jaką chcieliśmy.” – Bob Mass, kierownik projektu Psyche
Podejście było fajne. Naukowcy nazywają kąt fazowy „wysokim” w stosunku do Słońca. Psyche nie widziała pełnego dysku Marsa. Początkowo oświetlone było tylko 4% powierzchni. Planeta wyglądała jak cienki sierp. Jej rzadka atmosfera mieniła się w rozproszonym świetle słońca, blada i niesamowita.
Hannah Zygoo, członkini zespołu z Arizona State University, uchwyciła te wizualne zmiany na filmie NASA. W miarę zbliżania się Psyche pole widzenia stopniowo wypełniał Mars. Pojawiły się kratery. Przypominały dziury po kulach w cynie. Następnie na ekranie pojawił się starożytny podwójny krater Hyugen. I wreszcie czapa lodowa na biegunie południowym.
Wszystko to trafiło do tylnego „lustra” statku kosmicznego.
Po co latać obok Marsa? Nie chodzi tylko o prędkość
Ten przelot to nie tylko kwestia fizyki. To było starcie.
Kierując swoje instrumenty na dobrze znaną planetę, inżynierowie mogli skalibrować i przetestować sprzęt naukowy. Musieli upewnić się, że statek działa, zanim dotrze do nieznanej metalowej asteroidy.
Czy odkryli obce życie na Marsie? Nie.
Czy dokonali rewolucyjnego odkrycia? Nie bardzo.
„Nie spodziewaliśmy się wielkich odkryć… ale uzupełniliśmy dane dotyczące Marsa” – powiedziała Lindy Elkins-Taunton, główna badaczka na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. „Zebraliśmy dane z wyjątkowej perspektywy Psyche”.
Wartość była w kalibracji. Każde urządzenie działało zgodnie z oczekiwaniami.
Instrumenty naukowe zostały pomyślnie przetestowane
Na pokładzie znajdują się trzy główne instrumenty. Wszyscy na to zapracowali.
Po pierwsze, spektrometr gamma i spektrometr neutronów. Urządzenie to służy do określania składu pierwiastkowego asteroidy. W momencie największego zbliżenia zarejestrował przewidywany wybuch uciekających z Marsa neutronów. Sygnał pasował do modelu. Urządzenie działa prawidłowo.
Po drugie, magnetometr. Jego misją jest poszukiwanie dowodów na to, że asteroida Psyche była kiedyś metalowym jądrem wczesnej protoplanety. Od czasu jego wystrzelenia w 2023 r. milczy na temat danych planetarnych. Podczas przelotu obok Marsa zarejestrował swój pierwszy podpis magnetyczny. Odkrył szok dziobowy, granicę, w której wiatr słoneczny uderza w środowisko magnetyczne Marsa.
Po trzecie, dwie kamery wielospektralne. Pomyślnie przeszły testy kalibracyjne. Nagrali materiał filmowy, z którego powstał wirusowy timelapse. Zauważyli także dwie małe kropki.
Fobos. Deimos. Księżyce Marsa.
Obserwowanie ich z daleka stało się treningiem. Misja Psyche po przybyciu na miejsce będzie szukać własnego towarzysza. W szczególności szuka księżyców.
„Odkrycie księżyców… było ćwiczeniem szkoleniowym w zakresie wyszukiwania satelitów” – powiedział Jim Bell, planetolog z Arizona State University, który kierował zespołem zajmującym się obrazowaniem.
Co dalej z misją?
Zostawiając Marsa za sobą, Psyche wraca na kurs.
Urządzenie jest w dobrym stanie. Trajektoria ma dotrzeć latem 2029. Nie ma znaczących odchyleń. Zespół nawigacyjny wykonał manewr dokładnie.
Kolejny ważny kamień milowy w działalności operacyjnej nastąpi później tej jesieni. Polecenie wznowi pracę silników na dłuższy czas. Aktywują wyrzutnię rakiet zasilaną energią słoneczną, aby rozpocząć długą podróż przez pas asteroid.
Zajmie to pięć lat. Ale na razie sonda po prostu lata. Cichy. Ciemny. Zmierzamy w stronę żelaznego serca zniszczonej planety.

























