Sytuacja rozwija się źle.

Ciepło nie ustępuje. Wiatr wieje nierówno i teraz prezydent Emmanuel Macron zwołuje w poniedziałek posiedzenie gabinetu kryzysowego. Dlaczego? Ponieważ ogień zbliża się do Bordeaux.

Burmistrz miasta Thomas Cazenave podaje, że odległość do centrum wynosi około 15 kilometrów. Jest wystarczająco blisko, żeby poczuć dym. Jest na tyle blisko, że można go uznać za realne zagrożenie. Na chwilę obecną nie ma jednak planów ewakuacji 850 tys. mieszkańców miasta.

Ale nie ma potrzeby się relaksować. Nadchodzi nowa fala upałów. To komplikuje wszystko. Strażacy już walczą z przeciwnościami losu w warunkach, które wydają się być stworzone do ich pokonania.

Jak poważny jest kryzys związany z pożarami buszu w Bordeaux?

Skalę zniszczeń w południowo-zachodniej Francji trudno oszacować na podstawie samych liczb, ale są szokujące. W regionie Żyrondy spłonęło około 42 000 hektarów ziemi. Dla kontekstu jest to jeden z największych pożarów od zakończenia II wojny światowej. Od początku roku powierzchnia spalonych terenów osiągnęła prawie 98 000 hektarów.

Sytuacja w Żyrondzie osiągnęła taką intensywność, że standardowe taktyki tłumienia już nie działają. Francuska Krajowa Federacja Strażaków zgłosiła bezprecedensowy „pyrocumulonimbus”. Jest to techniczny termin określający ognistą, skumulowaną chmurę burzową lub ognistą burzę.

Zastanów się, co to oznacza. Ogień jest tak gorący i powszechny, że tworzy własne systemy pogodowe. Jest napędzany przez własne wiatry. Tworzy własną błyskawicę.

„Nie wiemy, w jaki sposób ogień się rozprzestrzeni… To walka Dawida z Goliatem” – powiedział Eric Brocardi, rzecznik Francuskiej Federacji Strażaków.

Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuenez również nie złagodził faktów. Front pożaru stale się zmienia. Bezpośrednie gaszenie jest obecnie niemożliwe. Najlepszy możliwy scenariusz? Trzy dni z rzędu ulewnych opadów. Lub jeśli strażakom uda się skierować krawędź pożaru do morza, gdzie może on w sposób naturalny wygasnąć.

Obie opcje są mało prawdopodobne. Prognozy pogody są jednak ponure i od wtorku temperatury w niektórych obszarach mogą wzrosnąć do 40°C.

Dlaczego Macron zwołał nadzwyczajne spotkanie na szczeblu krajowym

Macron nie zwołał tego spotkania z nudów. W sobotę powiedział, że Francja „odbuduje się” i że rząd będzie zaangażowany „tak długo, jak będzie to konieczne”.

Nie chodzi tylko o Bordeaux. Tylko na południowym zachodzie ewakuowano ponad 220 tysięcy osób. To humanitarny i logistyczny koszmar nałożony na katastrofę ekologiczną.

Rząd sygnalizuje, że to nie jest zwykły sezon pożarów buszu. Jest to nadzwyczajne wydarzenie klimatyczne. Ale slogany nie są w stanie ugasić płomienia. Zmieniają się tylko zasoby i pogoda. A pogoda z całą pewnością pozostanie nieprzyjazna.

Porównanie pożarów w Hiszpanii i ich skutków

Podczas gdy Bordeaux patrzy, jak płoną jego tereny, Hiszpania walczy z własnym piekłem. Kryzys ma charakter regionalny, ale łączy go upał i susza.

W Walencji na wschodnim wybrzeżu Hiszpanii wybuchł nowy pożar. To intensywne. W niedzielę około 15 000 mieszkańców zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Pilar Bernabe, delegatka rządu centralnego na region, ostrzegła, że ​​warunki pogodowe w tym regionie mogą szybko się pogorszyć.

Tymczasem w prowincji Avila, na zachód od Madrytu, premier Pedro Sánchez odwiedził ośrodek tymczasowego zakwaterowania. Jego słowa były ponure.

„Przed nami trudne godziny” – powiedział Sanchez.

Wezwał do zawarcia, jak to określił, „szeroko zakrojonego paktu publicznego w sprawie kryzysu klimatycznego”. Tłumacząc z politycznego: obecne podejście jest niewystarczające i wola polityczna musi rosnąć, aby dopasować się do realiów fizycznych.

Inny ton dodał król Felipe VI podczas inspekcji schroniska w Villamante. Mówił o „nieobliczalnych” szkodach dla dziedzictwa naturalnego narodu. To poetycka forma wyrażenia, oznaczająca, że ​​straciliśmy coś, czego nie da się zwrócić pieniędzmi.

Minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska zauważył, że w niektórych obszarach pożary rozprzestrzeniają się powoli. Ale powolny ogień to wciąż ogień. A powolny ogień trawi lasy.

Duży obraz: ewakuacje w całej Europie

Oddalając się od Bordeaux i Walencji, mapa Europy rysuje się ponury obraz.

W zeszłym tygodniu na całym kontynencie szalały pożary. Epicentrami stały się Francja i Hiszpania. Koszt ludzki mierzony jest w setkach tysięcy wysiedleńców. Między obydwoma krajami ewakuowano ponad 330 tys. osób.

To nie jest lokalna anomalia. To wszechobecny wzór.

Narzędzia używane przez strażaków stają się coraz mniej skuteczne wraz ze wzrostem temperatury. Lasy stają się coraz bardziej suche. Wiatr jest bardziej nieprzewidywalny. A równowaga sił „Dawid kontra Goliat” coraz bardziej zmienia się na korzyść tych, którzy próbują utrzymać linię.

Posiedzenie gabinetu Macrona będzie prawdopodobnie poświęcone omówieniu alokacji zasobów. Hiszpański rząd prawdopodobnie ogłosi dodatkowe finansowanie. Liderzy będą rozmawiać o odporności i ożywieniu gospodarczym.

Ale na razie pożar w Żyrondzie nadal się rozprzestrzenia. Nad płomieniami nadal tworzy się front burzowy. Jedynym buforem, który ma znaczenie, pozostaje 15-kilometrowa odległość między pożarem a Bordeaux.

Niezależnie od tego, czy zostanie zamknięta we wtorek, czy w przyszłym tygodniu, jakość powietrza w Bordeaux prawdopodobnie ulegnie zmianie. Zagrożenie nie zniknie. Po prostu przejdzie do następnej linii.

попередня статтяDlaczego Wenus wciąż „oddycha”: nowe modele 3D dowodzą aktywnej tektoniki
наступна статтяJak rezerwat przyrody Benfield Hill ratuje świetliki