Gazowe olbrzymy pokryte dużą ilością lodu to śliskie stworzenia. Gęste warstwy gazu zakrywają wszystko poniżej. Nie możesz zajrzeć do środka, więc musisz zgadywać na podstawie tego, co unosi się na powierzchni. Jest to nauka niedoskonała. Czasem jednak atmosfera mówi prawdę.
Przez pewien czas wydawało się, że Neptun ma lodowe jądro. Został wypełniony tlenkiem węgla. Marker chemiczny krzyczący o obecności lodu wodnego w głębinach planety. Uran, jego bliźniaczy sąsiad, milczał. Żadnego tlenku, żadnych sygnałów lodowych. Tylko cisza.
Cisza wzbudziła podejrzenia. Niektórzy astronomowie uznali, że Uran musi być inny – skalisty, a nie lodowy. Być może bliźniacy wcale nie są bliźniakami. Być może powstały w zupełnie innych częściach wczesnego Układu Słonecznego, przybierając podobne formy, ale przeciwne „szkielety”. Spór, który ciągnie się od dawna.
„Ten spór jest już zamknięty” – powiedział Thibodeau Kavali. Być może trochę przesadza. Ale dane są po jego stronie.
Cavale pracuje na Uniwersytecie w Bordeaux. Nie zgadł. Skierował teleskop na spokojną planetę i spojrzał. W szczególności użył Atacama Large Millimeter/submillimeter Array (ALMA) w Chile. Obserwował Urana od 2022 roku do ubiegłego roku.
I znalazł to, czego szukał.
Tlenek węgla w niższych warstwach atmosfery. I to w znacznej ilości. Ten sam, który pojawia się, gdy są głębokie rezerwy wody.
To nie był przypadek. Jego zespół stworzył modele. Próbowali opcji z przewagą rocka. Nie zadziałały. Dane odtworzono jedynie w modelach zdominowanych przez lód. Dane wymagały lodu. Dużo tego. Najwyraźniej Uranowi bliżej jest do klasyfikacji „lodowego giganta” niż „skalnego giganta”. Sugeruje to, że obie planety są bardziej podobne, niż się spodziewaliśmy lub obawialiśmy.
Nawiasem mówiąc, górna atmosfera również zawiera ten gaz. Ale to nie jest od środka. Prawdopodobnie kilka wieków temu w planetę uderzyła kometa. Rozpryski w bulionie. Można je łatwo rozdzielić. Substancje znajdujące się w głębokiej atmosferze pochodziły z wnętrza.
Nie wszyscy byli przekonani, że zagadka została rozwiązana. Nie całkiem. Vanessa Ramirez z Uniwersytetu w Lejdzie widzi szum w sygnale. Interpretacja tych gazów jest trudna. Opiera się to na założeniach. O chemii. O szybkości mieszania. O strukturze wewnętrznej. Żadne z nich nie jest znane na pewno.
Ramirez twierdzi, że modele pozwalają na określenie szerokiego zakresu proporcji skał do lodu. Tak, dane dobrze pasują do teorii lodu. Nie zamykają one jednak całkowicie drzwi argumentowi o skalistej naturze. Matematyka jest niejasna.
Mamy więcej dowodów. Zdecydowanie silniejszy. Ale wnętrze planety to czarna skrzynka. Zaglądamy przez pęknięcia i uzupełniamy luki kodem. Możliwe, że Uran składa się głównie z lodu. A może jest to coś zupełnie innego, co na wykresie wygląda jak lód.
Wygląda na to, że problem został oczywiście rozwiązany. Ale kosmos wie, jak czekać. 🧊

























