Dokładnie sto lat temu, 16 marca 1926 roku, punkt zwrotny w historii ludzkości nastąpił nie w nowoczesnym porcie kosmicznym, ale w skromnym ogródku warzywnym w Auburn w stanie Massachusetts. Tam Robert Goddard wystrzelił pierwszą rakietę na paliwo ciekłe, wyznaczając prawdziwy początek współczesnej astronautyki.

Narodziny rakiety

Wczesną fascynację Goddarda kosmosem napędzała fantastyka naukowa – zwłaszcza wizjonerskie pisma H.J. Wellsa i Julesa Verne’a. W 1899 roku jako nastolatek wspiął się na wiśnię, marząc już o podróżach międzyplanetarnych. Ta dziecięca ciekawość przerodziła się w zajęcie trwające całe życie, które doprowadziło go w 1914 roku do stanowiska profesora fizyki na Uniwersytecie Clark. Podczas nauczania Goddard potajemnie zaczął eksperymentować z rakietami, kładąc podwaliny pod przyszłą rewolucyjną technologię.

Poza fajerwerkami: przejście na paliwo płynne

Przez wieki rakiety istniały przede wszystkim jako fajerwerki lub prymitywna broń zasilana paliwem stałym. Po zapaleniu rakiety te były nie do zatrzymania. Przełomem Goddarda było zastosowanie ciekłego paliwa, znacznie lepiej kontrolowanego i wydajnego paliwa, które wytwarzało stabilny, kierunkowy ciąg. Ta innowacja była krytyczna. Bez rakiet na paliwo ciekłe współczesna eksploracja kosmosu nie byłaby możliwa. Projekt Goddarda umożliwiał kontrolę spalania, zwrotność i ostatecznie precyzję niezbędną do trajektorii orbitalnych.

Od pola rolnika do przyszłych horyzontów

Historyk Kevin Schindler z Obserwatorium Lowell trafnie zauważa: „Bracia Wright zabrali nas w powietrze… Goddard zabrał nas dalej”. Wystrzelenie Goddarda w 1926 r. nie było tylko demonstracją; był to pierwszy krok w kierunku pokonania grawitacji Ziemi. Dziś jego praca stanowi podstawę każdego satelity, sondy i misji załogowej, która dociera do gwiazd. Cichy start na polu w Massachusetts był pierwszym krokiem w ogrom kosmosu.

Eksploracja kosmosu rozpoczęła się od wizji, pola rolnika i jednej rewolucyjnej rakiety. To dziedzictwo w dalszym ciągu popycha ludzkość w nieznane.